Pokazywanie postów oznaczonych etykietą modernizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą modernizm. Pokaż wszystkie posty

1 listopada 2014

Jan Kasprowicz - "Błogosławieni"

Błogosławieni!
Błogosławieni, którzy w czasie gromów
nie utracili równowagi ducha,
którym na widok spustoszeń i złomów
nie płynie z serca pieśń rozpaczy głucha;
Którzy wśród nocy nieprzebytej cieni,
nie tracą wiary w blask rannych promieni:
Błogosławieni?

Błogosławieni, albowiem ich męstwo,
wielkiego gmachu wrota otworzy,
gdzie razem z Chwałą króluje Zwycięstwo –
bez twardych kajdan i bez tych obroży,
które na ziemi noszą upodleni...
ten raj się tylko dla silnych zieleni –
Błogosławieni!

Błogosławieni albowiem ich syny
będą sprzątali z ich ziaren owoce;
i wśród zmartwychwstań porannej godziny,
gdy złote słońce blaskiem zamigoce,
będą wołali duchem podniesieni:
za ojców sprawą świt się nam rumieni –

Błogosławieni!...

Marina Cwietajewa - "I z prawej, i z lewej"

I z prawej, i z lewej
Krwawe zasiewy,
I każda rana:
- Mamo!

Wszyscy rzędem leżą -
Obok siebie chłopcy.
Popatrzeć: żołnierze.
Kto tu swój, kto obcy?

Biały był - czerwonym został:
Krew zarumieniła.
Czerwony był - białym został:
Śmierć go wybieliła.

Marina Cwietajewa - "Wiesze do Błoka"

I

Imię twe — ptaszyna w ręku,
Imię twe — sopelek w ręku.
Jedno jedyne ust poruszenie,
Pięć liter — imię twe — drgnienie,
Piłeczka w biegu schwytana,
Srebrna pieśń dawno słyszana.

Kamień, rzucony w cichą głębinę,
Wyszlocha pluskiem twe imię.
W słabym odgłosie nocnego biegu
Huczy twe imię, jak pieśń w szeregu,
I zagra nam je w skroń
Sucho trzeszcząca broń.

Imię twe, ach — czyż można!
Imię twe — pocałunek w oczy, z ostrożna,
W maleńkie, głośno bijące serce...
Imię twe — pocałunek w śniegu kobierce...
Źródlane, lodowate, błękitne potoki...
Z twoim imieniem sen głęboki...


III

Idziesz w stronę zachodu słońca,
Zachodnie masz światła przed sobą.
Idziesz w stronę zachodu słońca,
Zadymka ślad zamiata za tobą.

Beznamiętny — za mym oknem, cały w zorzy,
Po śniegu idziesz, który kroki głuszy,
Cudowny zesłanniku boży,
Światłości cicha mojej duszy.

Na duszę twoją nie nastaję
I nic ze mnie na twej drodze nie stanie.
Ręki, która przeźroczysta się zdaje,
Nowym gwoździem nie zranię.

I po imieniu nie zawołam,
I rąk nie wyciągnę ku twej stronie,
Przed świętością woskowego czoła
Tylko z daleka się pokłonię.

Pod powolnym śniegiem stojąc,
Klęknę w zapatrzeniu pokornym
I w najświętsze imię twoje
Ucałuję śnieg wieczorny.

W owym miejscu, po którym wyniośle
Ty przyszedłeś w ciszy śmiertelnej,
Światłości cicha — boży pośle —
Mej duszy władco niepodzielny.


V

W mojej Moskwie — goreją kopuły.
W mojej Moskwie — dzwony głos rozsnuły,
I grobowców stoi szereg nieczuły —
W nich cary drzemią i caryce.

I nic nie wiesz, że na Kremlu o zorzy
Lżej oddychać niż na całej ziemi bożej,
I nic nie wiesz, że się modlę do zorzy —
Do ciebie się modlę, białolicy.

I przechodzisz nad swą Newą daleką
O tej porze, gdy nad Moskwą-rzeką
Stoję z głową pochyloną nad rzeką,
A latarnie ślepną na ulicy.

Kocham ciebie całonocnym czuwaniem
I wsłuchuję się w ciebie tym czuwaniem,
W tej godzinie, gdy na Kremlu przed świtaniem
Budzą się ze snu dzwonnicy.

Lecz nie spotka moja rzeka — twojej rzeki,
Lecz nie spotka moja ręka — twojej ręki...
Radość moja tak długa z łaski bożej,
Póki zorza nie dogoni zorzy.